Rzecz o Chinach, Chińczykach, chińszczyźnie i pewnym sinologu.
web stats stat24.com
Blog > Komentarze do wpisu
Miasto ogrodów

Po długiej przerwie w regularnym prowadzeniu bloga postanowiłem podjąć na nowo opowieść o objeździe Chin, na który udaliśmy się z Natalią ponad rok temu. W tym (i następnym) odcinku – Suzhou.


Suzhou słynie z dwóch rzeczy – ogrodów i kanałów. Obie wiążą się z lokalizacją miasta. Suzhou leży w pobliżu Wielkiego Kanału, arterii komunikacyjnej i handlowej, która przez setki łączyła żyzne południe kraju z centrum administracyjnym na północy. Kupcy, którzy dorobili się na handlu luksusowymi artykułami, rozmiłowali się w pięknych, przestrzennych ogrodach, którymi naszpikowali miasto.


Dwa najbardziej znane z nich to Ogród Mistrza Sieci i Ogród Pokornego Zarządcy. Oba odwiedziliśmy podczas pierwszego dnia pobytu w Suzhou.

Ogród Mistrza Sieci wciśnięty jest pomiędzy zwyczajne budynki mieszkalne i gdyby nie mapy i przewodniki, pewnie nawet nie zorientowalibyśmy się, jak blisko naszego hostelu się znajdował. W środku robił za to dużo lepsze wrażenie:






Następny na liście był Ogród Pokornego Zarządcy, najbardziej znany ogród w mieście:










Handel obnośny (opływny?) nasiennikami lotosu, które są popularną przekąską na południu Chin:


Na tyłach ogrodu znajduje się mały zbiór penjing, zwanych przez piratów z japońskich wysp bonsai:




W drodze do domu byliśmy świadkami niecodziennych połowów. Ciekawe jak smakuje taka ryba z kanałku... Znając Chińczyków - wyśmienicie:


Na koniec ciekawostka. Część Czytelników zapewne wie o tym, że żadna azjatycka kobieta nie oprze się gestowi zwycięstwa (lub „króliczka”), kiedy ktoś robi zdjęcie. Okazuje się, że robią to także wtedy, kiedy to nie je się fotografuje:


W dzisiejszym odcinku to już wszystko. W następnym dokończenie relacji z Suzhou, a w najbliższej przyszłości raport z wizyty w Pekinie w okresie gorączki przedolimpijskiej. Stay tuned!

środa, 16 lipca 2008, ximinez

Polecane wpisy

  • Nowa droga życia

    Przykładowe zdanie w podręczniku do potocznego chińskiego: „Wcześniejmieliśmy egalitaryzm i czy robiło się źle, czy dobrze – było wszystko jedno;ter

  • Chinglish kontratakuje

    Pisałem już kiedyś o specyficznym sposobie, w jaki Chińczycy używają języka angielskiego.Obiecałem wtedy, że będę do tego tematu wracał, ale jakoś się nie złoży

  • Słońce twój wróg!

    Powszechnie wiadomo, że promienie słoneczne są w równymstopniu dla człowieka niezbędne do życia, jak zabójcze. Niektórzy narzekają, żemają go za mało. W wyniku

Komentarze
czajnik75
2008/07/16 09:32:31
Ładne zdjęcia. Zapraszam takze do mojej relacji z zeszłorocznego Suzhou:
chiny2007.czajka.art.pl/2008/02/dzien-18-suzhou.html

Pzdr - Igor
-
2008/07/16 13:58:36
O, jak milo, reaktywacja mojego ulubionego blogu o Chinach. :-) Piekne zdjecia...
-
Gość: shooting star, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/10/19 14:05:52
i zatrzymało się.
-
franc_z_francji
2012/03/12 17:29:50
Super fotki i cały blog też
-
znow_ruda_gl
2012/03/14 20:04:12
Witam serdecznie,
zwracam się do Pana z ogromną prośbą.
Nazywam się Agnieszka Filipkowska, jestem z Gliwic i choruję na rdzeniowy
zanik mięśni typu 2. Choroba uszkadzająca komórki rdzenia kręgowego i
pnia mózgu. Wśród chorób genetycznie uwarunkowanych jest to
najczęstsza przyczyna śmierci dzieci. Według rokowań dzieci z tym typem
żyją zaledwie kilka, kilkanaście lat. Obecnie mam 32 lata, z czego
około 25 lat żyję na kredyt. Dzięki rehabilitacji 5 dni w tygodniu,
sama oddycham, jem i piszę. Skończyłam filologię germańską, a obecnie
jestem doktorantką na Uniwersytecie Śląskim. Czy skończę swój
doktorat, nie wiem. Mam i tak bardzo wiele wspaniałych rodziców,
którzy zadłużając się do końca swoich dni zapewnili mi dom, w którym
mogę jako tako funkcjonować choć i tak z pomocą osób trzecich.
Niestety moja choroba jednak postępuje ostatnimi laty szybko i
uniemożliwia mi tym samym aktywne życie. Od wiosny mam na tyle słabe
ręce, ze potrafię napisać góra 10 linijek tekstu w Wordzie. Coraz
ciężej samodzielnie mi siedzieć czy oddychać. W związku z tym nie
wiem, czy mój stan fizyczny pozwoli mi na osiągnięcie moich celów
życiowych zrobienie doktoratu, dalszej pracy zawodowej, założenie
rodziny. Jedyną szansą na spowolnienie mojej choroby jest terapia
komórkami macierzystymi prowadzona w Chinach www.beikebiotech.com. Jej
miesięczny koszt to około 30 tyś USD. O tej możliwości walki z
chorobą dowiedziałam się rok temu i zaczęłam działać, by zebrać tak
ogromną dla mnie sumę. Niestety mnie ani mych rodziców, po ponad 30
latach walki z chorobą, nie stać na poniesienie takich kosztów. Muszę
jednak tę sumę uzbierać jak najszybciej, gdyż nie wiem czy uda mi się
kolejną zimę uciec przed respiratorem. W przypadku zaistnienia tak
sporych problemów z oddychaniem niestety zostanę wykluczona z brania
udziału w tej terapii.
W związku z tym w maju ubiegłego roku zapoczątkowałam akcję zbierania
plastikowych nakrętek i sponsorów. Jej przebieg jest opisany na
www.pomozagnieszce.site40.net lub na moim blogu www.agafilka.blox.pl
Udało mi się zebrać kwotę potrzebną na leczenie i jestem w trakcie
finalizowania mojego wyjazdu. 27.04 lecę do Guangzhou (Kanton) na leczenie
komórkami macierzystymi. Ląduję jednak w Hong Kongu 28.04 ok godziny
10.55. Stamtąd ma mnie odebrać kierowca z kliniki i zawieźć autem do
Guangzhou (Kanton).
Samolot powrotny z Hong Kongu mam 02.06 o godzinie 13.00 Szukam w Hong
Kongu, jego pobliżu lub najlepiej w samym Guangzhou (Kanton) ludzi
chętnych mi tam chociaż do minimalnej pomocy w sprawach językowych
mówiących najlepiej po polsku lub chociaż po niemiecku, ewentualnie w
najgorszym wypadku po angielsku.
Może zna Pan tam kogoś takiego? Do konsulatu tam oczywiście tez planuję
się zwrócić.
Poza tym już szukam namiarów na taxi w Kanton, które jest kombi lub
vanem. Byłoby to dla mnie jedynym wyjściem. No chyba, ze w Kanton jest
przystosowane metro, ale nie potrafię tej informacji sprawdzić tu w
Polsce.
Z góry też dziękuję za pomoc

Agnieszka Filipkowska
a.filipkowska@interia.pl
www.pomozagnieszce.site40.net