Rzecz o Chinach, Chińczykach, chińszczyźnie i pewnym sinologu.
web stats stat24.com
Blog > Komentarze do wpisu
Szanghaj

Udało mi się odzyskać część zdjęć z komputera Natalii, więc mogę przedstawić szanownemu Czytelnikowi miasto Szanghaj, które odwiedziliśmy eony (7 miesięcy) temu. Z uwagi na czas, przez który wspomnienia leżały odłogiem, Czytelnik musi wybaczyć braki w szczegółach.

Do Szanghaju przyjechaliśmy prosto z Hangzhou, którego opis znajduje się kilka wpisów niżej. Po godzinnej podróży ekspresową, luksusową kolejką znaleźliśmy się w centrum największego miasta Chin. Przyjechaliśmy dość późno, dlatego tłumy, które wyległy na ulice, aby nas powitać, zostały zmożone sennością i zaległy na chodnikach.


A poważnie, to podejrzewam, że mieszkańcy Szanghaju, których nie stać na klimatyzację w mieszkaniach, wylegają wieczorami na ulicę w calu zażycia nieco chłodu. W tym nadmorskim mieście faktycznie dużo lepiej oddycha się po zachodzie słońca.

Pierwszy wieczór spędziliśmy na spacerze po Pudongu i rozkoszowaniu się panoramą Bundu. Pierwsze z nich to była uboga dzielnica Szanghaju, obecnie zamieniona w centrum finansjery, gdzie powstają najwyższe i najnowocześniejsze budynki regionu. Druga, to deptak na nadbrzeżu rzeki Huangpu, gdzie znajdują się najbardziej znane budynki z kolonialnej historii miasta.


Następnego dnia z samego rana teleportowaliśmy się...


...prosto na Bund, gdzie rozkoszowaliśmy się... właściwie to głównie mgłą i deszczem. Ale i tak było super.




Z Bundu wygonił nas po chwili ulewny deszcz, dlatego udaliśmy się do Muzeum Szanghajskiego, po części dlatego, że słyszeliśmy, że warto je zobaczyć, a po części dlatego, że było pod dachem. Nie sposób opisać tysięcy wspaniałych eksponatów, ani tym bardziej przedstawić ich zdjęć. Ograniczę się do tylko jednego i dołączę pytanie – z czego wykonany jest ten strój? Dla ułatwienia podam, że z rybich skór.


By odreagować tak dużą dawkę starożytnej kultury, udaliśmy się na spacer po Nanjing Lu, czyli najbardziej znanej w Szanghaju ulicy handlowej, odpowiedniku pekińskiego Wangfujingu. McDonaldy i natarczywe neony były jak balsam na nasze konsumenckie oczy, zmęczone dyskretnym urokiem pięknych, starożytnych przedmiotów.


Powróciwszy na Bund mogliśmy lepiej przyjrzeć się najwyższemu budynkowi w Szanghaju, wtedy jeszcze w budowie, który dosłownie „drapał chmury”.


Ostatni dzień rozpoczęliśmy od wizyty w świątyni Nefrytowego Buddy, urokliwej, choć strasznie zatłoczonej.










Stamtąd udaliśmy się w okolicę, która według przewodnika powinna obfitować w zabudowę w stylu kolonialnym. Doszliśmy do wniosku, że albo pobłądziliśmy, albo przewodnik przesadził z entuzjazmem. Ot, kilka budyneczków nieco zalatujących Europą.








Nie tylko budynki utrzymane były w europejskim stylu.


Moda czesko-francusko-chińska.


Kolejnym punktem programu był targ w okolicy ogrodu Yu. W zamierzeniu mieliśmy udać się do samych ogrodów, ale tłum i zmęczenie sprawiły, że odłożyliśmy wizytę na św. Nigdy.










Zwiedzanie Ladacznicy Wschodu skończyliśmy na tym, od czego zaczęliśmy – od podziwiania Bundu i Pudongu.




Tym kończę dzisiejszy wpis i zapraszam na kolejny w którym opowiem o chińskim światłowstręcie oraz wszędobylskich parasolkach i „wejderach”.

Stay tuned, updates coming...


sobota, 05 stycznia 2008, ximinez

Polecane wpisy

  • SINOFORUM

    Zapraszam na SinoForum.

  • Miasto ogrodów

    Po długiej przerwie w regularnym prowadzeniu blogapostanowiłem podjąć na nowo opowieść o objeździe Chin, na który udaliśmy się zNatalią ponad rok temu. W tym (i

  • Wielkie odliczanie!

    Nowy wpis już we wtorek. Stay tuned! Dla umilenia oczekiwania proponuję rozważania nad poniższym zabytkiem kultury:

Komentarze
Gość: Knur, *.aster.pl
2008/01/06 00:18:35
Mhm. Tak wkrótce będzie wyglądać Kalifornia. Potem jednak przybędzie Metalowy Mesjasz, który zrzuci cały arsenał atomowy świata na Państwo Środka, by mogło nastać Wieczne Panowanie Niebiańskiego Katolickiego Carstwa Tybetu w swych naturalnych granicach od Łaby po Jukon.
-
Gość: wisienka, *.internetdsl.tpnet.pl
2008/01/06 12:33:31
takie pytanie mam, którego dokładnie w tym naszym roku obchodzony jest nowy rok chiński? z 4 na 5 lutego?
i czy są jakieś ciekawe tradycje z tym związane, które można wprowadzić u siebie w domu (bo nie przebiorę się za wielobarwnego smoka:)) np.jakieś wróżby, czy coś na szczęście..?