Rzecz o Chinach, Chińczykach, chińszczyźnie i pewnym sinologu.
web stats stat24.com
Blog > Komentarze do wpisu
Chinglish kontratakuje

Pisałem już kiedyś o specyficznym sposobie, w jaki Chińczycy używają języka angielskiego. Obiecałem wtedy, że będę do tego tematu wracał, ale jakoś się nie złożyło. Jednak kilka dni temu kolega z orientalistyczno-blogowej branży zainspirował mnie, by po raz kolejny poruszyć tę kwestię. Tym razem jestem uzbrojony w zdjęcia, aby nawet najwięksi niedowiarkowie mogli przełożyć przez nie palce i uwierzyć, że chinglish nie jest urojeniem purystów językowych ze zbyt dużą ilością wolnego czasu.

Stosunkowo Bardzo rzadko spotyka się w Chinach napisy i slogany, o których nie wiadomo, czy są przejawem nieznajomości języka, czy celowym zabiegiem lub chwytem marketingowym:




Reklama chińskiego serwisu randkowego

Dużo powszechniej widuje się napisy pozbawione RAŻĄCYCH błędów językowych, ot tu i tam zabrakło literki, albo dwóch. Albo kilku.






Na każdym rogu chińskiego miasta lub atrakcji turystycznej widać napisy, których twórcy mieli z angielskim kontakt głównie przez słowniki. O ile błędy wynikające z bezpośredniego przełożenia słów danego języka na inny są dość powszechne i zdarzają się nawet najlepszym, to w Chinach trudno trafić na dwa słowa po angielsku, z których jedno nie będzie obarczone tą przypadłością.












Chodziło o "pojemnik na skórki owocowe"

Ostatni szczebel hierarchii stanowią napisy popieprzone jak pożycie intymne Jarosława Kaczyńskiego.










Na koniec bonus – dwie krótkie lekcje Business English. Lekcja 1: „Szanowny kliencie”...


... Lekcja 2: „SHIT!”...


... Obie ustrzelone na Targu Jedwabnym w Pekinie.

To tyle na dziś. Sesja za pasem, więc wszystkim studentom życzę pomyślnie zdanych egzaminów, a wszystkim egzaminatorom bolesnego rozwolnienia. Stay tuned!

poniedziałek, 21 stycznia 2008, ximinez

Polecane wpisy

  • SINOFORUM

    Zapraszam na SinoForum.

  • Miasto ogrodów

    Po długiej przerwie w regularnym prowadzeniu blogapostanowiłem podjąć na nowo opowieść o objeździe Chin, na który udaliśmy się zNatalią ponad rok temu. W tym (i

  • Wielkie odliczanie!

    Nowy wpis już we wtorek. Stay tuned! Dla umilenia oczekiwania proponuję rozważania nad poniższym zabytkiem kultury:

Komentarze
Gość: Knur, *.aster.pl
2008/01/21 13:37:52
Z pociągu relacji Reichshof-Warschau:
img229.imageshack.us/img229/6923/dsc00022xm7.jpg

Czyli jednak nie jesteśmy daleko w tyle za światem kapitalistycznym!
-
Gość: brzus, *.retsat1.com.pl
2008/01/22 16:24:52
te osatanie dwa to po chińsku jest tłumaczenie czy fonetyczny zapis angielszczyzny? bo słabo widze :P
-
2008/01/23 03:17:17
Polecam strone www.engrish.com Ucieszyliby sie z tych Twoich zdjec... :)
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/01/23 14:32:07
@brzus: Chińskie tłumaczenie.
-
czajnik75
2008/01/29 19:28:24
Hehe, ja to olewałem, bo i w Europie mozna wiele takich rzeczy znaleźć ale faktycznie chinglish jest niezły :))))
Zapraszam na moją relację:
blog.czajka.art.pl/search/label/Chiny-2007
(Moze się zlinkujemy?)
-
Gość: ced, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/14 00:30:11
blog kompletnie bez polotu, poczucie humoru rodem z PRLu i wytłuczony styl wzorowego ucznia na poziomie gimnazjum. popracuj nad polszczyzną
-
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/02/15 09:37:52
Nie przyjmuję uwag dotyczących polszczyzny od kogoś, kto nie używa znaków interpunkcyjnych i nie zaczyna zdań wielką literą.
-
Gość: , *.subscribers.sferia.net
2008/02/18 19:20:27
"Bardzo rzadko spotyka się w Chinach napisy i slogany, o których nie wiadomo(...)" - co to za konstrukcja? :)
-
Gość: Bestia Ósmej Pow?oki, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2008/03/13 15:08:02
Najlepsze polskie komedie za PRLu powstały.
-
Gość: Mei, *.olsztyn.mm.pl
2009/01/12 02:17:12
Płaczę,wyję ze śmiechu...Umieram wręcz..Chociaż pochwalę się,że mój sensei (który uczył nas jedynie in inglisz..lub raczej japinglisz ^-^) miał podobne...przebłyski? Przykładem może być naszyjnik,który sensei zapisał jak neckless,czy też rzeczy w stylu "łisałta fała" *without a face*..Przy okazji bardzo dużo czasu zajęło mi wytłumaczenie mu,że moja ciemna karnacja wcale nie oznacza,że jestem z Kongo,przy czym stanowczo się upierał...Mówi się,że Azjaci to takie inteligentne bestie..
A co do humoru rodem z PRL-u,to moim zdaniem jest on raczej dosyć angielski :)
Pozdrawiam!
-
Gość: sss, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/06/27 15:56:04
ostatnio widzialem naszyjnik z napisem pies
(taki znaczek jaki znajdziemy w menu, nie ten pojedynczy duzy)
;)